• Wpisów:38
  • Średnio co: 56 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 07:17
  • Licznik odwiedzin:2 839 / 2218 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Idealny cytat
Na razie idzie dobrze. Zjadłam na śniadanie jogurt naturalny z musli - ok. 150 kcla. Nawet nie wiem dokładnie, bo nie zważyłam tych musli, ale na pewno nie było więcej niż 200.
Byłam dziś u fryzjera. Jestem zadowolona, ale kurka, mam takie rzadkie włoski I wciąż wypadają. Kupiłam naftę kosmetyczną - oby pomogła.
Mam dziś niepohamowaną ochotę na... gotowaną marchewkę o.O Lepsze to niż chipsy A co do chipsów... Leżą sobie właśnie one i jakieś batony w szafeczce, ale dzięki Bogu, nie mam na nie ochoty!
Ah, zapomniałabym. Stanęłam dziś na wadze i... *74,1kg* Mam nadzieję, że dziś nie zjebię. Jeśli dziś się uda, to jutro nawet jeśli będzie to całe ciasto itd., powinnam sobie poradzić i nie utyć.
Już prawie 6 kg za mną... Może do urodzin będzie 8 ^^? Oby. Zostało do nich 14 dni, nie licząc dzisiejszego.
Kurde, jestem taka pełna energii! Aż sama się dziwię, dawno się tak nie czułam! Kocham to burczenie w brzuchu. Kocham!
  • awatar heavenly body: ojej, gratuluje schudnięcia aż tylu kilo :) oby tak dalej! :*
  • awatar •thin&happy•: Na pewno, świetnie sobie radzisz, powodzenia! :*
  • awatar tak emocjonalnie.: To świetnie, że jesteś ambitna i pełna energii. Oby tak dalej. ; ) Dasz radę schudnąć te 2 kg do urodzin, wierzę w Ciebie :> Zapraszam, też się odchudzam. Chudego! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-dwie kromki białego chleba, masło, 4 plastry pomidora - 180 kcla
-3 małe jabłka - 108 kcla
-zielona herbata Lemon Pu-Erh - yyy, ze 2 kcla??
Razem: ok. 290 kcla
Mało bo mało, ale potrzebowałam tego. Pracuję nad skurczeniem żołądka. Ogólnie w tym tygodniu jadłam dość normalnie, ale dziś się przydał "bardziej głodny" dzień ^^ Szczególnie, że przez weekend pewnie... Nawet nie chcę o tym myśleć
Potrzebuję jakichś ćwiczeń na wyrobienie kondycji. Nie mogę efektywnie ćwiczyć, bo od razu mam dość. Zna ktoś?
  • awatar skinnyfit: Co do cwiczen: na poczatek sprobuj robic codziennie cos innego i znajdz to co bd sprawialo Ci przyjemnosc i cwicz wlasnie to ;)
  • awatar Kappi.: przydałoby się, ale ja też takich nie znam ;/ trzeba po necie pobuszować trochę ;-;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Waga pokazała *74,8 kg*. Boje się, żeby nagle nie podskoczyła, dlatego jeszcze nie zaznaczam, że cel I jest zaliczony. Matka ciągle kupuje słodycze czy coś, to każę jej je zabierać ze sobą do pracy i samej jeść, żeby mnie w domu nie kusiły Bo ze mną to jest tak, że jak nie ma nic słodkiego w domu, to nawet nie potrzebuję niczego zjeść. Ale jak już wiem, że te ciastka są w szufladzie... no to nie mam siły, lezę i jem.
I nie chcę tego weekendu tak okropnie! Bo wiem, że zawalę! Wiem to na pewno, odkąd mama postanowiła zrobić w sobotę sajgonki i odkąd muszę wypróbować przepis na ciasto, bo robię na szkolny bal. Ehh, na pewno zawalę. Nadzieja w ćwiczeniach.
*10 dni powszednich do ferii*
*142 dni do wycieczki*
Trzymajcie kciuki!
  • awatar littlethinbitch: Mam tak samo. jak tylko coś jest to sobie nie mogę odpuscic, a jak nie ma to spoko.;0 Powodzenia Kochana.:* Duużo silnej woli.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś było dobrze. Owocki i obiad (kopytka w sosie szpinakowym) i, przyznaję się, kawałek czekolady. Ale nie jest najgorzej, bo był spacer i były ćwiczenia. Będę stopniowo zmniejszać to żarcie.
A teraz czas na...
*20 PRZYPADKOWYCH PYTAŃ*, bo mi się nudzi :O
1.Rzecz, bez której nie możesz wyjść z domu
Odtwarzacz muzyki i słuchawki.
2.Ulubiona marka kosmetyków kolorowych?
Max Factor
3.Ulubiony kwiat?
Sakura - kwiat wiśni
4.Ulubiony sklep z ciuchami?
Reserved
5.Ulubione perfumy?
Candy - Prada (miałam próbeczki^^)
6.Szpilki czy buty na płaskim obcasie?
Nie noszę szpilek, ale bardzo mi się podobają. Może kiedyś
7.Czy masz dobre oceny?
Tak.
8.Ulubiony kolor?
Czarny
9.Czy pijesz napoje energetyzujące?
Czasem.
10.Czy pijesz soki?
Raczej nie.
11.Czy lubisz pływać?
Tak, lubię
12.Czy jesz frytki widelcem?
Nie, palcami
13.Ulubiony krem do twarzy?
Nivea Creme
14.Czy chciałabyś wyjść za mąż?
Nie, uważam, że do bycia ze sobą nie potrzebny jest papierek. A w razie rozstania wszystko jest o wiele trudniejsze.
15.Czy łatwo się denerwujesz?
Tak
16.Czy wierzysz w duchy?
Tak
17.Masz jakieś fobie?
Jakieś mam, chociaż fobie raczej nie są dla mnie zbyt wielkim problemem.
18.Obgryzasz paznokcie?
Staram się nie (to w końcu postanowienie na 2013^^)
19.Czy zetknęłaś się kiedyś ze śmiercią?
Czyjąś? Tak, ale nikogo bliskiego. Własną? Można powiedzieć, że prawie tak.
20.Pijesz kawę?
Rzadko, chociaż lubię.

*Uwielbiam tą melodię♥*
  • awatar Klaroline♥: Lubisz pamiętniki wampirów ? Jeśli tak, zapraszam na mojeego bloga :D
  • awatar Kappi.: czytałam i tak się zastanawiam jakie to są fobie ? mnie kiedyś koleżanka pociągnęła za rękę na rolkach na ulicę, akurat jechała karetka i żeby nie mój przyjaciel już by mnie nie było. od tamtej pory nie chodzę obok aut. nawet zaparkowanych ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak minął Wam dzień? U mnie nie najgorzej. Co prawda nie zjadłam zbyt mało, ale dość zdrowo. Jutro oprócz obiadu zamierzam jeść same owoce. I Jutro również będę mogła odbyć mój cotygodniowy samotny spacerek ♥ Uwielbiam to, dzięki temu chyba jeszcze nie postradałam zmysłów. I dzięki muzyce
Muszę zrobić pracę domową i *ćwiczonka*. Bezwzględnie!
Postanowiłam dać sobie jakąś motywację. Bo wiecie, czytam blogi innych i każdy ma jakiś limit czasu. Więc i ja! W czerwcu mam wycieczkę klasową do Berlina, więc dobrze by było do tego czasu ogarnąć wagę. Nie wiem jak wiele uda mi się schudnąć, ale załóżmy na początek, że 65kg to waga obowiązkowa.
Do wycieczki zostało równo 150 dni (nie licząc dzisiejszego, kończącego się już dnia), więc czasu mam sporo.
*musi się udać*
*musi, musi, musi*
Nie będę nawet myśleć o tym, co sobie zrobię, jeśli znów zawalę.

Dobra, z innej beczki. Zakochałam się po prostu w zespole The GazettE. Wszystkim polecam.

Ta piosenka to, cytuję: "Ta piosenka to hołd dla dziewczyny która była ponad 40 dni gwałcona i katowana a później zmarła z szoku gdyż ją podpalono a ciało zabetonowano i wrzucono do rzeki. Obejrzyjcie sobie koncert gdy Ruki śpiewa tą piosenke on tam wyje z bólu i rozpaczy nie może śpiewać przez lecące łzy ja już dawno zaczęłam płakać a on próbował śpiewać dalej."
Zabiłabym skurwysynów, którzy to zrobili. Z innych komentarzy wyczytałam, że dostali tylko 17 lat więzienia. Na szubienicę, a nie!
  • awatar Kappi.: o ja pierdole. pomogłabym ci pozabijać skurwieli... trzymam za ciebie kciuki, na pewno się uda z dobrą motywacją :*
  • awatar littlethinbitch: ooo to sporo czasu.:D Na pewno się uda.:) Ja mam niecały miesiąc na 10kg.:D hehe Przyjeżdża moja kuzynka i chciałabym żeby mnie zobaczyła w nowej wersji.;) Powodzenia<3
  • awatar Klaroline♥: Lubisz Klaroline ? A więc zapraszam na mój blog poświęcony właśnie tej wspaniałej parce ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ehh, słaby dzień.
Dziś jeden taki farfocel do mnie:
-Dziwna jesteś.
-Dzięki, staram się.
^^ Gość chyba myślał, że mnie obrazi ^^
Nie ze mną te numery. Bo ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, ze normalna nie jestem, a ostatnio to jest coraz bardziej widoczne.
No, ale wracając: dieta ni zawalona, ni zaliczona. Dzień aż nazbyt normalny. Ja nie mogę sobie pozwolić na ten "normalny".

Dowiedziałam się natomiast czegoś bardzo ciekawego. Tzn., wiedziałam to wcześniej, ale dziś udało mi się zidentyfikować to zaburzenie. A chodzi o: *mizofonię*. Jak to ktoś fajnie ujął: patologiczna reakcja na dźwięki. Chrapanie, stękanie, siorbanie, głośny oddech. Tak, wszystko to mnie denerwuje. Chrapanie i głośny oddech najbardziej. Całą noc dziś nie spałam, bo matka tak mi w kość dawała swoimi: chrrryyy i chraaa.
Ciężko z tym żyć.

No, spotkałam dziś dawną "przyjaciółkę", którą można powiedzieć, ze rzuciłam ja zużyta chusteczkę. Nie zaprzeczę, że jestem suką. Trochę nieprzyjemnie było. W efekcie mam kilka nowych kresek na przedramieniu.

Błagam, niech jutro będzie lepiej...
  • awatar Kappi.: Dasz sobie radę. Samookaleczanie nie jest ani trochę pomocne. Wiem, bo sama mam kilka blizn. "Umiesz liczyć? Licz na siebie." Trzymaj się :)
  • awatar Lost dream: <333 wbij
  • awatar raandall: Dobry wpis ♥ Zapraszam ;) + Jesli ci sie spodoba dodaj do obserwowanych bądź znajomych .;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Okey, szybkie pytanko. Pił ktoś kiedyś ten ocet jabłkowy? Bo właśnie sobie dwie łyżki na szklankę wody piję. I... nie mam pojęcia czy to smakuje tak jak powinno. Dobre to to za szczególnie nie jest.
Geez, błagam tylko, żeby się w szkole nie zrzygać ^^
  • awatar Kappi.: @LikeMyself: ahahah, po co się męczyć z jakimś ohydztwem, skoro nie wiadomo na pewno ;d
  • awatar LikeMyself: Kappi.: Podobno dobrze wpływa na dietę - poprawia metabolizm i zmniejsza apetyt. Ale jest tak obrzydliwe, że raczej nie będę tego ciągnąć ;p
  • awatar Kappi.: a po co pijesz ? : o ja nawet nie mam w domu, tak bym sprawdziła XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Heej.
Nie było mnie trochę. Znowu. Cóż, trochę przeholowałam z tym i owym. Znowu. Z dietą to samo. Znowu.
Oh, Geez. Nienawidzę tego "znowu".
Skoro jednak mamy już rok 2013 to zaczynam z czystym kontem. Ten rok będzie dobry. Ten rok *musi* być dobry.
*POSTANOWIENIA NOWOROCZNE*
1. Schudnąć do 50 - 55kg i utrzymać wagę.
2. Poprawić się w nauce (dobić do stypendium)
3. Obejrzeć wszystkie anime, które mam aktualnie na liście.
4. Zacząć naukę japońskiego.
5. Nie wydawać na głupoty - odłożyć trochę.
6. Przestać obgryzać paznokcie.
7. Więcej czytać i rysować, a mniej (duuużo mniej) siedzieć przed kompem.
8. Ruszać się regularnie, zacząć uprawiać jogę, może zacząć biegać.
9. Wyjść na prostą jeśli chodzi o zdrowie psychiczne.
10. Nigdy więcej nie odezwać się do ojca, a najlepiej: nigdy więcej nie odezwać się do żadnego człowieka.
Noo, ciekawe co mi się uda zrealizować? Stawiam, że punkt 10. zaliczę bezproblemowo. Reszta też nie jest niemożliwa, więc jakoś to będzie. *Jakoś być musi*

*OGŁOSZENIA PARAFIALNE*
Przysięgam, że w końcu wznowię regularną aktywność na pingerze. Czytam wszystkie wasze wpisy, więc wiem co u was, tylko komentować mi się nie chce... wiecie: wystukać kilka liter na klawiaturze to za duży wysiłek ^^

Oby ten rok był dla nas udany!
  • awatar Kappi.: ciekawy ten twój blog. ty sama w sobie jesteś ciekawa : ) Wiesz.. mam tyle samo wzrostu co ty, ale ważę jakoś 60 kilo i też pragnę dotrwać do 55 : ) życzę ci powodzenia, a jak będziesz chciała to daj znać, pomogę jak będziesz mieć jakiś problem ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Co u was?
U mnie wszystko się jebie. O diecie już nawet nie myślę, popijam sobie właśnie cole. Wieczorem oczywiście będę ćwiczyć do upadłego, aż się porzygam. Nie specjalnie lubię świąteczne potrawy, więc pewnie tylko je "podzióbię" i tyle. Gorzej z ciastami. Ale, do kurwy nędzy, mam już dosyć.
*Nienawidzę siebie*
*Nienawidzę swojego życie*
*Nienawidzę ludzi*
Chciałabym się zabić. I zrobiłabym to, gdyby nie to, że za każdym jebanym razem myślę jak skrzywdzę moją mamę. Bo oprócz mnie ona nie ma nikogo. No, wujkowie, ciotki, koleżanki, ale oni wszyscy mają własne życia. I nie mogę jej tego zrobić.
Desperacko błagam o pomoc. Ale nie nadchodzi.
Tymczasem, idę wyjąc żyletkę z maszynki.
 

 
Nie pisałam niemal trzy tygodnie... Nie myślcie sobie, codziennie wchodziłam na pingera i patrzyłam jak wam idzie! Ja niestety nie miałam się czym chwalić, stąd te braki w notkach. Ale wracam, ponieważ stał się cud... Żarłam nie wiadomo ile, czułam się jak wieprz, ale co mnie zbawiło? Choroba.
Gorączka prawie 40* męczyła mnie całą noc, więc wiadomo, wypociłam się po wsze czasy. Następnego dnia - biegunka. Dziś rano postanowiłam się zważyć, aliż zrzuciłam parę gram. Staję na wadze i co widzę *74,7kg*. Gdybym nie zawalała ważyłabym o wiele mniej, ale cóż - dobre i to A dziś mogę się wymigać od jedzenia. Żadne jedzenie mi nie smakuje!
A, no a tak w ogóle to mam kota. Tzn, jedynie jeszcze do dziś. Jedzie na wieś. Znalazłam ją (bo to kicia) przed supermarketem. Zaopiekowałam się, ale zostać nie może, bo 1) nie wytrzymam tego psychicznie <4.37, a ona miauczy, ze chce jeść -,->, 2) wygląda na to, że mam uczulenie.
No, w najbliższym czasie możecie się spodziewać jakichś filozoficznych myśli, bo czuję w kościach, że coś takiego się szykuje
 

 
Zjebałam w weekend. Naprawdę. A byłam taka szczęśliwa. W sobotę rano waga pokazała 74,7kg! Ale oczywiście musiałam wszystko zepsuć. Zaczynam od początku HSGD.
Bilans:
-kiwi 40kcla
-dwie małe kanapki z (w sumie) czterech małych kromek chleba białego i dwóch małych plastrów jakiejś pieczeni - ok. 300 - trochę chyba zawyżam, ale chcę mieć pewność, że na pewno nie przekroczę limitu
-300g gotowanego ryżu i 50g sałatki - ok. 350kcla
Razem: 690/900 *ZALICZONE*
Okej, muszę w końcu zwycięsko przebrnąć przez jebany weekend. Zawsze na tygodniu dobrze idzie a potem dupa.
Tak w ogóle to ważę teraz 76kg, więc nie tak źle. Ale jeszcze tylko kilogram do celu nr 1!
  • awatar emergency19: Dobrze jest! ^^ Poza tym dasz radę i na pewno Ci się uda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Piąty dzień HSGD. I jest dobrze.
Bilans:
*dwa wafle ryżowe z powidłami śliwkowymi - ok.120 kcla
*dwie kromki chleba słonecznikowego z białym serem - ok.175kcla
*cztery pierogi smażone na 3/4 łyżki oleju - ok.410kcla
*Mikołaj czekoladowy 15g - ok.70 kcla
Razem: 775/950 *ZALICZONE*
Waga spada. Rano było... *uwaga, uwaga*....75,6 kg!
Jestem wniebowzięta! Wszystko mi się w ciągu tych kilku dni poukładało. Nawet wróciłam do pisania, więc zobaczymy jak to dalej będzie. Ale póki co korzystam z dobrej passy.
 

 
Dzisiaj 1000 kcla. Ah, dobrze ♥
Zobaczmy:
*kromka chleba słonecznikowego, ok. 40g białego twarogu lekkiego, ok.15g powideł śliwkowych - ok. 150kcla
*dwie kromki chleba pszennego, plaster pasztetu - ok. 200kcla
*mandarynka - ok.30kcla
*dwa pierogi na 0,5 łyżki oleju - ok. 210kcla
*trochę czekoladki ^^ - ok. 200kcla
Razem: niecałe 790/1000 *ZALICZONE*
Ok, nieźle idzie.
Odzyskałam wagę sprzed okresu zawalania, mianowicie 76,7kg
Musze pouczyć się na poprawę z niemca i zrobić projekt z plastyki.
Buźki
 

 
Od rana mocna draka jeśli chodzi o ojca. Nie chcę pisać szczegółowo o co chodzi, ale już go raczej nie będę odwiedzać. Mama była w tym całkowicie zdecydowana, stwierdziła nawet, ze wniesie do sądu o zwiększenie alimentów. Czyli możecie się domyślić o co chodzi - jak zawsze o pieniądze. Chociaż nie tylko - chodzi o ogólnokształt. Czy to dziwne, że jestem zadowolona z takiego obrotu spraw? Nie chcę odwiedzać ojca, bo nigdy mi niczego nie dał, bardziej troszczy się chyba o swój rower niż o mnie. Nie przesadziłabym chyba gdybym powiedziała, że go nienawidzę. Tak jako człowieka, chociażby. Bo nie mogę kochać osoby, której nie znam.
Dobra, zrobiło się dramatycznie. W sumie dla mnie od dawna jest to standard. Teraz o diecie:
Ehh, dopiero co wróciłam. Nieźle się napracowałam, ale to dobrze szczególnie, że w środy nie mam WFu.
Dzień raczej na pewno zaliczony, ale spójrzmy:
*kiwi 40kcla
*dwie mandarynki 60kcla
*dwie, małe kromki chleba pszennego i plaster pasztetu drobiowego - niecałe 200kcla
*cztery pierogi smażone na łyżce oleju 430kcla
730/900 *ZALICZONE*
No, nieźle, nieźle. W sumie mogę coś sobie zjeść, ale nie wiem co.
 

 
Drugi dzień HSGD.
Zobaczmy...
*kiwi - 40kcla
*dwie mandarynki - 60kcla
*kanapka z dwóch kromek białego chleba i plastra pasztetu - 200kcla
*cztery pierogi smażone na łyżce oleju słonecznikowego - ok. 430kcla
+kawa bez cukru, herbata zielona
I teraz nie wiem, wliczać owoce? Jak wy robicie?
W każdym razie:
Wliczając owoce: 730/800 *ZALICZONE*
Nie wliczając owoców: 630/800 *ZALICZONE*
Tak czy siak, dzień zaliczony Jestem zła, bo do końca tygodnia będą te cholerne pierogi, bo mama narobiła ich całą masę. No, ale będzie dobrze! Poćwiczę za chwilę trochę. Tzn., oczywiście najpierw odwiedzę Zapytaj i obejrzę co najmniej dwa odcinki Code Geass.
Praca domowa, lekcje? Phii.
Eh, jutro niestety mam całe mnóstwo zajęć. Sześć godzin lekcyjnych, zebranie wolontariatu, zajęcia dodatkowe z plastyki, bo nie skończyłam mojej pracy, a potem chyba do Biedronki kupić jedzenie na zbiórkę dla biednych rodzin. No i dopiero wtedy do domciu :O
No, ale więcej roboty = mniej jedzenia i więcej ruchu ^^
 

 
Dobra, zaczynamy od początku
Ostatnie dni mnie nie było, ale wracam z nową energią (mam taką nadzieję przynajmniej )
Te kilka dni były wypełnione słodyczami i wszystkim czym nie powinny. Efekty: niestety - 77,5 kg No, ale pocieszam się, że mogło być gorzej. Bo mogło.
A od dziś? Healthy Skinny Girl Diet!
Ale kolejna zła wiadomość. Nie jestem znowu taka pewna czy zmieściłam się w tych 900 kcla o.O Wszystko przez jebane pierogi ;/
Dobra, poćwiczę tak, żeby spalić kalorie i żeby było równo. A od jutra zero zmieszczę się idealnie w tych 800 kcla, przyrzekam!
Czuję, ze to dla mnie ostatnia szansa na zdrowe chudnięcie. Jeśli znów zawalę, boję się, że wrócę do diet głodówkowych i co drugi krok będę miała zawroty. Już raz przez to przechodziłam, wczesne stadium anoreksji. Kiedy zanikła miesiączka, a potem zaczęłam mdleć, opamiętałam się. Ale nie wiem czy znów się to nie powtórzy, nie chciałbym. Dlatego, mam zamiar kurewsko ciężko pracować! Musi się. DO liceum pójdę już bez ani jednego grama tłuszczu
 

 

---

Dosyć. Brzydzę się sama sobą. Co za nędzne życie! Spróbuj być raz człowieku pozytywnie nastawiony, a wszystko się zjebie. Dziś ogromny napad. Nie chce mi się pisać jak okropnie rozdęta się czuje. Nie mam nic, kurwa, na swoje usprawiedliwienie. Nie musiałam wchodzić do tego sklepu, nie musiałam kupować tych chipsów... i czekolady. Nie musiałam. Ale jestem słaba. I głupia. I jestem oszustką, tak się czuję. Obiecuję po raz nie wiadomo który, że więcej nie będę. I co? Zawsze to samo. Czuję się trochę jakbym Was wszystkich zdradzała, bo mnie wspieracie, bo wy możecie, ale ja - ta pieprzona gruba kretynka - nie może. Nie ma bata, nigdy więcej "coś słodkiego od czasu do czasu nie zaszkodzi". Nie w moim przypadku. Bo nigdy nie kończy się na jednym batoniku.
Spróbuję jutro sposobu z pstrykaniem gumką recepturką w nadgarstek, kiedy chcę słodyczy. Potrzebuję więcej motywacji.
Ale najbardziej ze wszystkiego chcę ciszy i spokoju. I odrobiny prywatności. W tym domu jednak to nie możliwe. Nie żyjąc w klitce z samotną matką, która wtrynia nos we wszystkie moje sprawy, gdzie nie mam przestrzeni. Na świecie, rządzonym przez głupotę, gdzie czuję jakby nie było dla mnie miejsca.
  • awatar PerfectBody♥: taak. wiem jak to jest. mam tak jak ty. ale NIE MOŻNA sie poddawać. ja sie nie poddaje, chociaż czasem żre jak nienormalna... bedzie db, trzeba wierzyc:*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cały dzień chodzę podkurwiona. Rzeczywiście, mam podły charakter i w mojej naturze leży bycie pestymistką, ale tym razem mam twarde dowody na to, że szare komórki zaczęły obumierać w głowach młodych ludzi. Bo nijak inaczej nie mogę opisać tego co się wokół mnie dzieje.
Apel szkolny. Druga gimnazjum i co? Zabawa w "masz syfa, przekaż komuś" czyli berek dla upośledzonych -,- Chciałabym żyć wśród ludzi, którzy mają jakąkolwiek kulturę osobistą, ale oczywiście dla Tego Gościa Tam Na Górze to za dużo wysiłku, aby spełnić to jedno, malutkie życzenie. Bo co to jest za świat, na którym jestem zmuszona koegzystować z osobami, którzy podczas akademii z okazji święta narodowego udowadniają wszystkim jak to niski poziom prezentują?
Ale to nie jedyny dowód na zanik inteligencji moich kolegów i koleżanek! Dostań 6, jesteś kujon i "nołlajf". A nie tak, kuźwa, powinno być! Wiecie, dla mnie nauka jest jedną ze spraw priorytetowych. Może niekoniecznie nauka w szkole, bo tego miejsca nie trawię, chociażby z powodu moich jakże okrzesanych rówieśników. Ale lubię szperać w Internecie, kiedy coś mnie zaciekawi - zagłębiam się w temat. Kilka miesięcy temu kiedy zaczęła się u mnie obsesja na punkcie M&A, a potem także Japonii do trzeciej w nocy siedziałam i czytałam. I chuj mnie to obchodziło, że następnego dnia jest sprawdzian z matmy. Z matmą sobie poradzę (poradziłam, dostałam 5-).
Kolejna sprawa, może trochę innej natury. Wszyscy wokół mnie w kółko narzekają! Jeśli coś jest nie tak, to staraj się aż do granic możliwości, żeby to zmienić i nie poddawaj się - dla mnie to proste. A koleżanki mówią mi "tobie to łatwo, masz dobre oceny itd." Może, ale ja też musiałam na to pracować. Nikt nie rodzi się z talentem do wszystkiego, i ja też dużo poświęcałam, by teraz niemal nie musieć uczyć się do matematyki.
Ehh, nie lubię pisać takich długich wywodów, ale mnie kurwa rozsadza.
***
Dobra teraz z innej beczki. Co z tą dietą, pytacie? W weekend jak zawsze zawalam. Nie jest aż tak źle, napewno nie przekroczyłam 77kg, ale i tak muszę coś wykombinować, żeby w sobotę i niedzielę tyle nie żreć. Ale nie poddaję się! Nie będę hipokrytką, gadam wielkie rzeczy, więc muszę je realizować! Od jutra intensywne ćwiczenia.
Dzisiejszy bilans:
-trzy wafle ryżowe z dżemem - ok. 250 kcla
-dwie kromki chleba z chudą szynką - ok. 150 kcla
-ok. 200 g kaszy jęczmiennej - ok. 200 kcla
-dwie mandarynki - ok. 60 kcla
-kiwi - ok. 40 kcla
-kilka kostek mlecznej czekolady - ok. 300 kcla
Razem: ok. 1000 kcla.
Nie jestem dumna z tej czekolady, ale jak jestem w stresie to tego potrzebuję. Poza tym nie chcę sobie wszystkiego odmawiać, bo w ten sposób nie stanę się szczęśliwsza. Oczywiście nie będę codziennie jeść słodyczy, ale od czasu do czasu batonik mi nie zaszkodzi.
Ok, muszę przeczytać na lekcje "Stary człowiek i morze". Czytał ktoś? Nie wiem co sądzić, bo na LubimyCzytac są po prostu dwie skrajne opinie: albo 10/10 albo 1/10. Więc, jak to z tą książką jest?
 

 
Dlaczego jestem dziś happy? A czemu by nie.?
No, ale głównymi powodami są:
1)udało mi się uniknąć jakiejkolwiek konwersacji ze znienawidzoną osobą z klasy (w sumie to nienawidzę ponad połowy tej klasy, dwie osoby lubię, a reszta mnie nic nie obchodzi, no, ale mniejsza z tym^^)
2)wydaje mi się, ze nieźle napisałam kartkówkę z historii i pracę klasową z chemii o.O
3)i najważniejsze... ważę 76kg!!!
Jestem super zadowolona! Wow, to już 4 kg. Nawet nie byłam świadoma, że to już tyle. Tzn., oczywiście to nie tak znowu wiele, ale przybliża mnie do upragnionej wagi, a do celu nr I został tylko kilogram^^
Dziś zjadłam ok. 1000 kcla. Nie chce mi się dokładnie pisać. No, ale jestem bardzo, bardzo zadowolona (wiem, powtarzam się )
Zaraz się wezmę za brzuszki i hula hop.
Trzymajcie się, chudzinki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wytrwałam, drugi dzień cały na owocach Tym razem zaczęłam odczuwać lekkiego głoda, ale to nic czego nie można by znieść. A czuję się wyśmienicie. I efekty również są! Ważę teraz 76,7 kg. Przez noc to już w ogóle podejrzewam, że trochę się strawi, więc rano oczekuję jeszcze niższego wyniku ^^ Ahh, za mną już ponad półmetek do celu nr I, więc mam super mobilizację!
Jestem trochę wkurzona, mimo to. Znalazłam dziś z przyjaciółką słodką kotkę, cała się trzęsła i była wychudzona. Ponieważ od jakiegoś czasu negocjuję z mamą posiadanie kici, zadzwoniłam czy bym jej nie mogła zabrać do domu. W tedy z krtani mojej rodzicielki wydostał się przeraźliwy odgłos - coś jak głos Lorda Vadera, tylko 200 razy głośniejszy - którym oczywiście zakomunikowała mi odmowę -,- Więc jedyne co mogłam to kupić kotce śmietanę. Tak słodko pałaszowała, ze aż się ciepło na sercu robiło! Ja rozumiem, że kot to problem, ale każdy kto zobaczyłby zmarzniętą koteczkę, chciałby ją przygarnąć. Każdy oprócz mojej mamy, rzecz jasna. Ehh, to już zresztą nieważne
No, ale... nie wiem czy pisać bilans? A napisze, tak żeby być konsekwentnym
-cztery plastry ananasa z puszki ok. 100 kcla
-gruszka ok. 70 kcla
-pięć mandarynek ok. 150 kcla
-jabłko ok. 50 kcla
Razem: 370 kcla
Jestem zadowolona, niekoniecznie z tak niedużej liczby kalorii, bo już przechodziłam przez dietę na której jadłam nie więcej niż 300 kcla, ale tak ogólnie. Ta dieta chyba działa dobrze na mój humor o.O
No, chudego
 

 
Więc, postanowiłam trochę oczyścić organizm i wypróbować dwudniową dietę owocową. Wytrzymałam cały dzień na owocach i... jest dobrze Czuję się tak fajnie lekko, a nawet głodna nie jestem! Wiem, jednak, że taki stan rzeczy nie może trwać za długo, więc jeszcze tylko jutro tak pociągnę i może za miesiąc znów tak zrobię ^^
W takim razie dzisiaj było:
-banan ok. 100 kcla
-4 mandarynki ok. 120 kcla
-kiwi ok. 45 kcla
-jabłko ok. 50 kcla
Razem: ok. 315 kcla.
Wiem, że strasznie mało. Mnie też się taka liczba nie podoba. Jedyne dobre to, że nie jestem wcale głodna! Dacie wiarę? Bo ja nie wierzę, aby z taką dawką jedzenia nie być głodnym. No, ale nie mam w sumie na co narzekać
Z ćwiczeń: hokej na WF'ie i zrobię jeszcze 50 brzuszków, 20 przysiadów i 100 kroków na steperze. Wiem, rozleniwiłam się
Trzymajcie się
  • awatar PerfectBody♥: ooo.. nie jestes glodna... moze tez to wyprobuje... ładnie jest! powodzenia ; **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cóż, ostatnie dni wolałabym wymazać ze swojego życia. Nienawidzę tego, że tak lubię jedzenie. Eh, ale przysięgam (tym razem ostatni raz), że od jutra znów wrócę na dobrą drogę
Nawet nie chcę was załamywać moim jadłospisem. W ogóle cały ten długi weekend przebimbałam na kanapie. Przyjemne, nie powiem, ale nic chwalebnego. Postanawiam, że powieszę sobie na szafie listę rzeczy do zrobienia i będę konsekwentnie je wypełniać. Np., jeśli chodzi o ten tydzień:
1. Doczytać tą cholerną książkę ("Pod szczęśliwą gwiazdą" - koleżanka mi poleciła. Nie jest najgorsza, ale niestety po pierwszym zapale zniknęły ślady)
2. Nauczyć się do religii (środa)
3. Nauczyć się do chemii (czwartek)
4. Zrobić kartkę świąteczną na wolontariat (do 20 listopada, ale wolę się z tym uporać wcześniej)
5. Dokończyć rozpoczęte rysunki
6. Uzupełnić notatki z biologii, historii i geografii
7. Obejrzeć Code Geass 2 (jedyne, które zrobię z chęcią xp)
A właśnie... wiecie już, że interesuje się mangą i anime. Może jest tu jakiś jeszcze fan M&A? Albo znacie jakieś dobre anime horrory (tak mnie naszło xD)?
  • awatar LikeMyself: Widziałam Another, Death Note i Kuroshitsuji :) Chyba skusze się na Elfen Lied bo często słyszę ten tytuł.
  • awatar Gość: Kuroshitsuji to jak cos nie rozpruwacz ale mysle ze raczej o tym słyszałaś xd
  • awatar Gość: Ja lubie czasami sobie poogladac jakies anime lub poczytac mangi :D Ale nie jestem jakas super mega fanka czy cos. Another, Highschool of the dead (zombie) Deadmean wonderland, Death noe (klasyk ^^) JEśli lubisz rozpruwacze xdd to Elfen lied Kuroshitsuji <3 Nic mi juz nie wchodzi do głowy, ale mam nadzieje ze cos z tego wybierzesz, chociaz wiekszosc sa znane xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zgodnie z obietnicą zamieszczam moją toplistę
Jak wiecie słucham głównie metalu i rocka, więc będą dominować w liście, ale znajdą się też tu inne.
No to zaczynamy (kolejność przypadkowa, jak wszystko w moim życiu):
1. ACDC - Back in Black
Słucham tego i po prostu mam ciarki na całym ciele. Angus i jego gitara dają czadu.

2. Nirvana - Where did you sleep last night: jak mogłoby zabraknąć na mojej liście Kutra?

3. Metallica - Fade to Black : tekst po prostu do mnie przemawia.

4. Mute Math - Spotlight : kojarzycie? Tak, piosenka ze Zmierzchu To musiało się tu znaleźć, ponieważ odnalazłam tutaj fankę tego zespołu. Tak, to o tobie, stephee!

5. The Kooks - Do you wanna : miałąm dylemat, którą piosenkę dać do toplisty, ale w końcu zdecydowałam się na ich pierwszą jaką poznałam. Piosenka tak cudownie zadziorna!

6. Mela Koteluk - Melodia Ulotna : zdolna Polka? Więc musiałam ją tu dodać!

7. Plagiat199 - Bunt : ta piosenka po prostu rozjebuje system...

8. Linkin Park - Castle of Glass : doskonały zespół, doskonała piosenka, doskonały teledysk. No i Chester

9. SOAD - Aerials : czy to wymaga jakiegokolwiek komentarza?

10. Sex Pistols - Anarchy in the UK : bo Sid ♥

11. Happysad - Wpuść mnie : to jest chyba mój ulubiony polski zespół, więc umieszczenie go na tej liście było nieuniknione.

12. Pearl Jam - Black : bo grunge ♥

13. Hollywood Undead - Young : kocham kiedy faceci drą pyska w piosenkach

14. Hunter - Kiedy Umieram : bo dzięki temu zespołowi nie tracę nadziei, że dzisiejsza polska muzyka nie jest aż tak okropna.
I nawet ktoś połączył tą piosenkę z AMV Death Note!

15. Yousei Teikoku - Kuusou Mesorogiwi : jaki byłby ze mnie człowiek, gdybym nie umieściła w TOP mojego ukochanego gothic metalu, w dodatku wykonywanego przez japoński zespół ^^

Jest jeszcze tak wiele piosenek, które powinny się tu znaleźć, ale co za dużo to niezdrowo, więc jakby co zrobię part II
  • awatar Alina.♥: Linkin Park, Happysad, The Kooks i Soad . ♥ Kocham < 3
  • awatar Gość: 1,4,8,13,14,15 <3
  • awatar avenge.: Tyrytyry. Potrafisz nastrój poprawić. `Spotlight` to jedna z moich ulubionych piosenek, ale jeszcze `Chaos` jest super ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie było mnie dwa dni. Nie będę nawet pisać, co jadłam, bo miałam niezbyt "dobre" dni Zaraz ponadrabiam zaległości w komentowaniu na innych blogach
Ale, ale... Mimo, że nie pilnowałam się zjedzeniem, schudłam To zapewne efekt przyśpieszenia przemiany materii, więc jestem bardzo dumna. No, ale wiem, że nie mogę być zbyt pewna siebie, bo metabolizm nie będzie się poprawiał jeśli wciąż będę jeść słodycze. Więc biorę się w garść! Naprawdę, wolne dni nie są zbyt sprzyjające dla diety. Może chociaż ruszę dupę, żeby trochę poćwiczyć ^^. No, przyjaciółka przychodzi po południu i będziemy oglądać Paranormal Activity. Nie wie ktoś przypadkiem, czy jest już czwarta część z napisami do obejrzenia w necie? Bo ja jakoś nie mogłam znaleźć. Najwyżej się obejrzy trójkę
A właśnie. Co sądzicie o Halloween itd.? Bo zauważyłam ostatnio na Zapytaj jakiś wysyp oskarżeń, że Halloween to amerykanizacja Polski. Ja nie obchodzę Halloween, wczoraj tradycyjnie pojechałam na groby, ale wydaje mi się, ze te zarzuty o "amerykanizacji" są ciut przesadzone. Mamy wolną wolę, o ile się nie mylę? Więc: "ludu, róbta co chceta, gówno mnie to obchodzi" oto co Wam powiadam
Ehh, nie ma to jak słuchanie Radia Aoi już od samiutkiego rana Uwielbiam japońskie piosenki. Japoński język... jest moim zdaniem bardzo romantyczny. Taki... heh, trudno powiedzieć.
Wiecie... chyba rozwinę trochę tematykę tego bloga. Tzn., odchudzanie cały czas jest motywem przewodnim, ale bardzo podoba mi się takie pisanie o wszystkim, więc czemu nie?
Pod wieczór dodam dzisiejszy bilans. Może dziś jeszcze pokażę Wam moją "toplistę utworów" ^^? Albo czegokolwiek innego.
Dobra, idę rozjebywać młotkiem orzechy. Kuźwa, ojciec kazał mi je wziąć, więc musiałam po nie iść. Mimo, że nie tak dawno u niego byłam. Nie lubię do niego chodzić. Prawie, że obcy człowiek, z którym przez pewien czas utrzymywałam kontakt jedynie telefonicznie. Ze dwa telefony do roku. I wiecie, mi to nie przeszkadzało. Mój tata jest okropnym chamem. Naprawdę, skąpcem i wszystko co najgorsze. To nie do końca jego wina, bo jest psychiczny. Serio, kilkanaście lat temu miał wypadek, który trwale wpłynął na jego osobowość. W pewnym sensie, trochę mnie przeraża. Ale to nie zmienia faktu, że jest największym chamem na tej planecie. Może kiedyś o tym napiszę? Póki co nie jestem gotowa, szczególnie, że tylko kilka moich bliższych znajomych wie jak mieszkam itd. W sumie, gdyby nie to wszystko nie miałabym zapewne uprzedzeń do ludzi. A wtedy byłabym zwykłą pustą lalą. Więc jestem nawet wdzięczna za to, ze musiałam się nacierpieć, bo wiem, że dzięki temu jestem silna
Więc, dzięki za uwagę i do następnej
  • awatar Leslie.: A ja właśnie nie wiem co mam oglądać. Na razie lecę tylko z tymi, które wychodzą. Może coś polecisz? ^^
  • awatar LikeMyself: Rei Canavar: Możliwe o.O Nie mam jakiejś obsesji na punkcie osiągnięcia akurat tej wagi. W miarę chudnięcia, zobaczę jak to będzie i kiedy uznam, że wyglądam dobrze, powiem sobie stop :)
  • awatar avenge.: Kurdę, kure, mowię ci jesteśmy bratnimi duszami :D Też mam już jakiś czas `te gorsze dni` eh. Jestem ciekawa ile ważę :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzisiaj idzie nieźle
Bilans:
Śniadanie: jabłko, mandarynka i wafel ryżowy - ok. 110 cal
II śniadanie: kanapka z dwóch kromek białego chleba i plastrem pasztetu, mandarynka - ok. 250 cal
Obiad: makaron z pesto ze szpinaku - ok. 200 cal
Deser: jabłko - ok.50 cal
Kolacja: trochę sałatki jarzynowej - ok. 150 cal
Razem: 760 cal
Rano robiłam 50 brzuszków, 20 pół-brzuszków i 20 przysiadów. Tak jak zawsze w te i z powrotem do szkoły. No i WF, ale okropnie leniwy (prawie zawsze nie ćwiczę na WF'ie, nie zmieni się to chyba nawet przez odchudzanie )
Jutro ogłoszą wyniki konkursu z polskiego. CIekawe, ciekawe...
THISPIRACJE:

  • awatar Leslie.: Ja też tak chcę, ale nie mam siły woli. -.- Powodzenia!!! ;)
  • awatar Mrs Rebel: Ładny bilans. :)
  • awatar avenge.: Kurczę, tak ci zazdroszczę :c Tak malutko jesz :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie ma lepszej motywacji, niż dostać dwie szóstki z WF'u Tak, tak, to prawda. Mój najbardziej znienawidzony przedmiot i 6! Razy dwa! Eh, jestem z siebie dumna. Zaliczałam przewrót w przód z wyskoku, co było dość łatwe. Ale przewrót w tył do rozkroku... nie umiałam tego ani trochę, ale dziś? Dziś poszło dobrze o.O Dziwne, ale miłe W efekcie trochę się pomęczyłam na tym WF' ie, bo najpierw intensywna rozgrzewka złożona z ćwiczeń aeorobicznych (fakultet taneczny^^ - gorszych łamag ode mnie i moich koleżanek świat nie widział, wierzcie ), a potem ćwiczyłam do zaliczenia. Dodatkowo droga w do i ze szkoły + kilkadziesiąt metrów w tą i z powrotem po koleżankę -,-. No, ale planuje jeszcze brzuszki (obowiązkowo), hula-hop (obowiązkowo) i przysiady z rozciąganiem (obowiązkowo) + inne mniej obowiązkowe, zależy czy będę miała czas, bo tak w ogóle to powinnam w tym momencie sterczeć nad podręcznikiem od niemieckiego Nienawidzę niemieckiego ;/ No, ale mniejsza. Dziś zjadłam:
-trochę sałatki jarzynowej i wafla ryżowego, czyli ok. 250 cal
-dwa batoniki Corny śliwkowe, ok. 200 cal
-dwie mandarynki - ok. 60 cal
-jakaś 1/3 miski rosołu - ok. 250 cal?
Razem: 760 cal
No, dziś już jakieś normalne dawki nie to co w weekend. Niestety, były te nieszczęsne batoniki (przeklęta matka kupuje, choć wciąż powtarzam, żeby tego nie robiła -.-), jutro nie dam się zwieść, a już z pewnością nie dwóm!!!
A właśnie, konkurs kuratoryjny z polskiego... Cóż, był trochę trudny. Trudniejszy niż podejrzewałam. Ale napisałam co nieco. Wątpię, abym przeszła do kolejnego etapu, ale hej! Ja i moje znajome byłyśmy jedynymi drugoklasistkami, więc na pewno nie będą od nas wymagać, abyśmy przeszły.
Ok, trzymajcie się ludzie!
THINSPIRACJE:

  • awatar PerfectBody♥: ładne cialo ;- )) bilans ładny ♥
  • awatar inspiruj: taka powinna być kobieta! przesadzone anorektyczki ala szkielety są wręcz... straszne?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ten moment, kiedy idę po koleżankę, żeby razem zabrać się do szkoły, dzwonię przez domofon, a ona mówi mi, ze lekcje mamy godzinę później,bo nie ma chemii, a ja wracam zła na siebie, bo mogłam dłużej pospać -,-
Wczoraj wyszło średnio, ale na szczęście nic nie utyłam. CO prawda nic też nie schudłam, no ale
WCZORAJSZY BILANS:
(niedziele zawsze są jakieś takie, ze moim pierwszym posiłkiem jest rosół)
-pół miski rosołu z makaronem - ok. 300 cal
-gołąbek, 100g ziemniaków i ok. 70g buraczków - ok. 300 cal
-kilka wafelków (niestety ;p) ok. 200 cal
-jabłko - ok.50 cal
-kilka mandarynek (chyba 4) - ok.110 cal
Razem: ok.960 cal
Ale były też ćwiczonka, no i o niebo lepiej niż w sobotę.
A dziś zjadałam na razie trochę sałatki jarzynowej i wafla ryżowego, czyli ok. 250 cal
Nie ćwiczyłam, bo miałam lenia, poza tym zanim sobie uświadomiłam byłam już ubrana, a w ubraniu zwykłym nigdy nie ćwiczę.
Ok, trzymajcie kciuki, bo dziś pisze kuratoryjny z polaka ^^
  • awatar LikeMyself: shineonfashion - już kiedyś się odchudzałam, więc cośtam wiem. Ale nie wydaje mi się, aby 1700 cal, było dla mnie w porządku. Po prostu. Nawet jeśli schudnę jak to określiłaś "na dwa dni", to co z tego? Jeśli tak się stanie, to będę mogła przynajmniej uczyć się na własnych błędach :) Takie próby wypersfadowania są zbędne, ale mimo wszystko dziękuję za opinie i pozdrawiam :)
  • awatar †shineonfashion†: 960 kcal to za mało,żeby schudnąć 30 kg...powyżej 1700 kcal+ćwiczenia,a nie jakieś marne ledwo 1000 kcal...takim odchudzaniem to schudniesz na 2 dni,a potem wróci podwójnie czego nie chcesz,prawda?
  • awatar Ms.Dudu , ♥: Dobrze, że nie stosujesz żadnej diety cud czy drastycznej, typu głodówka 10 dni. Masz całkiem sporo do schudnięcia, 30 kg. Ja mam tylko o 10 mniej, ale z wsparciem da rade wszystko i na razie dobrze ci idzie :) Pozdrawiam, Ms. Dudu . ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Więc, złapałam wenę, że tak powiem I postanowiłam cośtam o sobie powiedzieć.
W realu mam na imię Martyna i mam 14 lat...
Eh, i ten moment, kiedy nie wiem co dalej -.-
Okey, lecę po kolei.
MUZYKA
Słucham metalu, rocka i punku, ale lubię też Indie. Ogólnie z każdego gatunku znajdę coś dla siebie, co wcale nie znaczy, że lubię owy rodzaj muzyki. Niektóre piosenki są po prostu znośne, podczas gdy wszystkie inne niszczą me bębenki. Ulubiony zespół: Sex Pistols <3 Lubię też SOAD, Nirvanę, Rise Against, Metallice, The Kooks i wiele, wiele innych, ale dużo by mówić.
FILMY
Lubię horrory i filmy psychologiczne. Ubóstwiam thrillery i dramaty. Nie cierpię głupawych komedii. Ulubiony film? Biały Oleander, Buntownik z Wyboru, Lśnienie.
Nie oglądam polskich seriali, bo to przeważnie wielki syf. Czasem jakieś amerykańskie, np. Pamiętniki Wampirów.
Kocham anime! Japońskie kreskówki, ni chińskie bajki! Ohh, dużo bym mogła o tym pisać
KSIĄŻKI
Kiedyś nie znosiłam czytać. jednak przekonałam się, gdy wzięłam do ręki Harry'ego Potter'a. Do tej pory kocham tą serię. Przez jakiś rok miałam niezłego bzika. Wciąż miło mi do tego wracać, choć obsesja na punkcie HP, minęła już jakieś 3 lata temu.
Są lepsze i gorsze książki, ale każdej daję szansę i czytam do końca. Moją ulubioną jest w tym momencie Buszujący w Zbożu albo Rozważna i Romantyczna. No i Harry Potter. Najlepszy Więzień z Azkabanu
SPORT
Phi, jaki sport?
Nie no, serio, jestem najgorszym sportowcem jakiego ten świat widział
INNE ZAINTERESOWANIE/TALENTY?
-rysowanie - kiedyś planuję narysować własną mangę
-pisanie - mam dwa opowiadania, może kiedyś podam linki? Kiedyś chciałabym napisać książkę ^^
-Japonia - wszystko co z nią związane: język, kultura, ANIME
-dietetyka - polubiłam to nawet podczas mojego wielokrotnego odchudzania się, jednak raczej więcej niż jeśli chodzi o schudnięcie, nie będę rozwijać wiedzy.
MINI BIOGRAFIA?
Już wiecie, ze rodzice są rozwiedzeni. Mieszkam z mamą, z którą naprawdę ciężko wytrzymać. W sumie jestem przyzwyczajona, nie jest kolorowo, ale już się nie przejmuję. W sumie jestem trochę niedostępna. Otacza mnie mnóstwo ludzi, z którymi bodajże się przyjaźnię. Jednak mam tylko jedną prawdziwą przyjaciółkę. Reszta nie obchodzi mnie szczególnie. Można powiedzieć nawet, ze jestem manipulatorską suką, bezuczuciową małpą, a ja nie zaprzeczę. Nie przywiązuję się do ludzi, nie ufam ludziom, NIE LUBIĘ LUDZI. Czasem myślę, czy aby nie jestem hipokrytka? Całkiem możliwe. Gdybym nie miała znajomych, może bym była całkiem inna, inaczej bym czuła? Ale ponieważ jestem jaka jestem, udaję, że wszystkie głupie rzeczy, którymi inni się przejmują, choć odrobinę mnie obchodzą.
Więc, może Was zawiodłam, ale nic nie poradzę na to jak czuję. Nie jest tak, że nie szanuję wszystkich ludzi. Ale akurat nie tych, którymi się otaczam. Trafiłam na bandę idiotów. W Internecie poznaję jednak coraz to nowych, cudownych ludzi i dochodzę do wniosku, że ludzkość nie jest aż tak beznadziejna
  • awatar avenge.: Kurdę, serio my mamy tyle wspólnego.. Te mieszkam z mamą, też nie mogę nią wytrzymać, lubimy Mutemath, HP, i nienawidimy słońca i ciepła. Ja te nie lubię ludzi. Przejrzyj sobie dokładnie mojego bloga, to zobaczysz :)
  • awatar Ms.Dudu , ♥: Masz bardzo ciekawą biografię :D Też bardzo lubię Harrego Potera, staram się namówić tatę, aby kupił mi serię tej książki. uwielbiam również Pamiętniki Wampirów :) . Bardzo ci współczuję z powodu rodziców... I dzięki tobie, chyba też napiszę coś o sobie, ale to może później. 3maj się . =]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To naprawdę jest niesamowite... Otóż, wstaję rano, gotowa na najgorsze. W głowie mam tylko, jak dużo mogłam utyć. Idę do łazienki, staję na wadze, a tam...77,5kg!!! Nie dość, że nie utyłam to schudłam 0,2kg! Nie wiem jak to możliwe, chociaż w sumie wiem i jestem strasznie dumna z tego powodu. Najwidoczniej polepszyła mi się przemiana materii No, ale to nie znaczy, że mogę się już o nic nie martwić, przeciwnie - wznawiam ćwiczonka w trybie natychmiastowym! Musiałam zjeść pół miski rosołu z makaronem, bo mama mnie "obserwowała". Zresztą, dowiedziałam się ciekawej rzeczy od mojej ciotki. Otóż, moja rodzona matka, otarła się kiedyś o anoreksje o.O. Nigdy bym czegoś takiego nie podejrzewała. podobno miała mocną anemię i mega szał na odchudzanie.
No, ale za oknem śnieżek. Niestety deszcz go trochę roztapia, przez co robi się okropne błoto Eh, szkoda. Wiecie, ja strasznie kocham zimę! Boże Narodzenie, Sylwester, ferie, moje urodziny, biały puch i wszystko takie... lepsze Jestem chyba dziwna, bo nie bardzo lubię lato, ani wiosnę, i ogólnie nie lubię ciepła, ani Słońca (może jestem wampirem? o.O). Za to kocham jesienne kolorki, chłodne wieczory z kakałkiem, szron, minusowe temperatury, WSZYSTKO
Trzymajcie się Przetrwamy to razem
THINSPIRACJE:

  • awatar LikeMyself: stephee - hah, dobrze wiedzieć, że istnieje taka osoba jak ty :) mu - wiem, wiem, już kikla razy się odchudzałam, mój rekord to 7kg, więc mam już pewne "doświadczenie". Staram się nie powtarzać błędów i nie wpadać w obłęd (co akurat jest trudne, bo bardzo mi zależy by schudnąć), no i przede wszystkim nie tracić motywacji :)
  • awatar Gość: Nie chcę Cię dołować, ale sama w te wakacje zrzuciłam ponad 5 kilo i własnego doświadczenia wiem, że na początku chudnie się łatwo, bo organizm się odwadnia, poza tym jest mniej do trawienia, pozbywa się zapasów w żołądku itp. Różnica między wagą rano a wieczorem może wynosić nawet 2 kilogramy - tylko z powodu wody. Ale życzę powodzenia, każdemu może się udać. Nie ma co trzymać się sztywno reguł kaloriowych - lepiej chudnąć powoli, ale zdrowo. :)
  • awatar avenge.: Widać mamy wiele wspólnego, bo ja też cały czas się odchudzam i ważę tyle co ty :) I co najbardziej interesujące, też nienawidzę ciepła ani lata (i gdy to mówię innym też zawsze leci coś w stylu; `Może jestem wampirem?`) Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ehhh, zawaliłam dzisiaj A taka byłam rano dumna, kiedy waga pokazała 77,7kg. Wszystko zaprzepaściłam. Ale to sobota, więc jakże by inaczej? UGH! Nie ćwiczyłam nic, a nic, tylko trochę po mieście połaziłam.
Ale zobaczcie sami:
Śniadanie: wiśniowy jogurt Activia, wafel ryżowy i jabłko - czyli z rana nieźle, ok. 200 cal.
Później obiad (wcześnie, bo już o 12.): jajko sadzone, ok. 100g ziemniaków i kubek barszczu czerwonego - tego nie mogłam uniknąć, poza tym nie tak tragicznie, bo ok. 280 cal.
Ale później masakra:/, a mianowicie: Lion, Mars, 10 ciastek Sasanki i miska sałatki jarzynowej z majonezem! - a to - uwaga... 1500 cal! jeeezu, jak to może mieć aż tyle kalorii!?
Razem: prawie 2000 cal.
NIGDY WIĘCEJ!!! Jutro nie zjem nic więcej jak tylko i wyłącznie obiad, a i tak zmniejszę sobie porcje jak tylko będę mogła. Nie ma mowy, nie przytyję. Będę ćwiczyć i ćwiczyć i ćwiczyć! Kuźwa, byłoby lepiej, dałabym radę, gdyby nie ta jebana nauka. Zawsze jak się dużo uczę, to mam nieodpartą ochotę coś sobie podjeść, wiecie, że niby hormon szczęścia O nie, nie, nie, nie. Już więcej tak nie zjebię, przysięgam.
  • awatar lastdreamer: Nie wolno poddawać się po jednym niepowodzeniu. Ważne, aby się po nim podnieść i pokazać, że można lepiej, można więcej! Trzymaj się ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hejjoł Jestem mega zadowolona! Wracam ze szkoły, a waga wskazuje ile? 77,8 kg! W jeden dzień zgubić prawie kilogram - cud A przyznam się, ze wczoraj i dzisiaj rano odpuściłam sobie ćwiczenia, oprócz tych 50 brzuszków. No, ale dzisiaj w sumie miałam taki aktywny dzień.
BILANS:
Śniadanie: Jogurt wiśniowy Activia, kromka chleba słonecznikowego z białym serem i mandarynka - ok. 220 cal
II śniadanie: Kanapka z dwóch kromek chleba słonecznikowego i plastrem żółtego sera - ok. 180 cal
Obiad: to co wczoraj - ok. 300 cal
Deser: dwie mandarynki - ok. 60 cal
Razem: ok. 760 cal
Jestem z siebie dumna, ponieważ nie zjadłam dużo, dodatkowo zjadłam zdrowo i nie jestem wcale głodna. Czyżby żołądek się troszkę kurczył ? Oby, to by bardzo pomogło.
Jeśli chodzi o dzisiejszy ruch to kilometr do szkoły, łażenie po szkole, potem jakieś pół kilometra do i od taty (rodzice są rozwiedzeni i nie mieszkają razem, więc chodzę w odwiedziny do taty...), potem jechałam autobusem, ale później jeszcze z przystanku do domu też mam kilkadziesiąt metrów. A o 18 idę z przyjaciółką na nasz cotygodniowy długi spacer po osiedlu
Ehh, przetrwałam całe 5 dni. I wiecie co? Nie było źle. Tzn, wczoraj w Lidlu metrowa ślina mi ciekła z japy na widok tych wszystkich ciastek, ale mimo, że ich nie dorwałam to czuję się dobrze. Bo widzę, że chudnę Mam nadzieję, że teraz będzie już z górki. Trzymajcie za mnie kciuki, ja będę trzymać za Was!
THINSPIRACJE:

Moja ukochana aktorka
  • awatar Ms.Dudu , ♥: Powodzenia życzę . =] Mam nadzieję, że uda ci się osiągnąć wymarzoną wagę. Trzymam mocno kciuki i obserwuję .
  • awatar emergency19: Ładny bilans <3 Trzymam kciuki i mam nadzieję że Ci się uda *.* Uwielbiam Keire <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cóż, chyba znalazłam przyczynę mojej zatrzymanej wagi. Przypomniałam sobie, że przecież niedługo mam mieć okres. Uff, dobrze, że to o to chodzi No, ale dziś postęp, bo mimo tej całej zatrzymującej się wodzie w organizmie ważę 78,8 A rano było 78,5 No, ale będzie dobrze, musi być dobrze.
Dziś miałam do szkoły na 8.00 i wstałam trochę późno, więc nie robiłam żadnych ćwiczeń. No, ale tradycyjny kilometr do szkoły, łażenie z sali do sali, a w drodze powrotnej wstąpiłam z koleżanką do Biedronki, a potem jeszcze do Lidla, więc wydłużyłam sobie powrót dwukrotnie. kto wie? Raczej już dziś nie wyjdę na spacer. No, ale wieczorem 100 brzuszków, 100 skoków na skakance, 200 kroków na steperze i 15 minut hula-hop + rozciąganie Ahh, no i miałam dziś WF, była siatkówka, ale moje znajome z klasy i ja jesteśmy tak beznadziejne, że nie za dużo się poruszałam.
BILANS:
Śniadanie: dwa wafle ryżowe, jeden z cienką warstwą dżemu truskawkowego (chciałam wyjeść końcówkę, żeby się nie zmarnowało ;p) i śliwkowa Activia do picia - ok. 230 cal
II śniadanie: kanapka z dwóch kromek chleba słonecznikowego, z białym serem - ok. 150 cal
Obiad: 80g ryby (chyba mintaj, ale nie jestem pewna), 100g białego ryżu i sałatka do ryby (niby że po grecku ;p) - ok. 300 cal
Deser: kiwi - ok. 50 cal
Razem: 730 cal ;D
Ahh, czuję się z siebie dumna Mam nadzieję, że ta cholerna miesiączka się wreszcie zacznie i skończy, żebym mogła znów normalnie tracić na wadze.
THINSPIRACJA:

 

 
Ugh, czuję się ch*jowo Nie wiem jakim cudem po powrocie ze szkoły ważę 79kg!!! Ehh, może okres się zbliża? Oby to było to, bo jestem strasznie wściekła. W przyszłym tygodniu chyba zrobię sobie dwa dni cały czas na owocach, tak dla oczyszczenia organizmu.
Wczoraj matka wcisnęła mi jeszcze sałatkę z brokułem,jajkiem, kukurydza i przeklętym majonezem! No, ale nawet mimo to bilans nie przekracza 1000 cal, więc nie jest najgorzej ;D
A dzisiaj:
Śniadanie: parówka (mamusia kazała ) z ketchupem, dwa wafle ryżowe i pół filiżanki czarnej herbaty z 1 łyż. cukru - ok. 270 cal
II śniadanie: jabłko i batonik Nesquik - ok. 150 cal
Obiad: znów łazanki - ok. 300 cal
Podwieczorko - kolacja : batonik Corny i jabłko - ok. 200 cal
Razem: ok. 920 cal
Eh, jutro zmniejszę kalorie po to by sprawdzić dlaczego nie chudnę. Czy to to przez ten okres, czy zbyt mało reztrykcyjną dietę?
Co do ćwiczeń:
Rano: 50 brzuszków, 50 skoków na skakance, 20 przysiadów, 100 kroków na steperze + rozciąganie.
Niewiele, bo niewiele, ale cośtam jednak robiłam. Jeszcze łażenie do szkoły, ze szkoły i po szkole.
Ale za chwilę idę kręcić hula-hop, conajmniej 30 min., jeszcze 50 brzuszków, 200 kroków i trochę przysiadów i skakanka. Może pokombinuję jeszcze coś z piłką i rozciąganiem?
No, więc będę silna. Jedna mniejsza porażka jeszcze nic nie znaczy
A jak Wam idzie?

 

 
Jejeje! Mogłabym skakać i tańczyć <co chyba zresztą zrobię - wiecie, spalanie kalorii > Zgaduj zgadula? Wstaję rano, wchodzę na wagę, a tam...? 78, 6 kg! 1, 4 kg za mną w dwa dni! Uhh, cieszę się baardzo
Dziś był całkiem dobry dzień:
Śniadanie - dwie kromki chleba żurawinowego z twarożkiem 0% tłuszczu + śliwkowa Activia do picia - ok. 270 kcla
II śniadanie - kanapka z dwóch kromek chleba żurawinowego i twarożku 0% tłuszczu - ok. 150 kcla
Obiad - talerz łazanek - ok. 300 kcla
Razem: 720 kcla.
Chociaż wciąż nie wiem czy dobrze przeliczam te kalorie. Okazuje się, że wczorajszy bilans wyniósł tak naprawdę 1001 kcla, a nie 1050. To dobrze ^^ Ale powinnam jakoś lepiej zorganizować to obliczanie, żeby więcej pomyłek nie było. Zaczerpnę jeszcze języka w sprawie dzisiejszego bilansu, bo zapewne, znów niedokładnie
Powinnam coś jeszcze zjeść, ale to już później. Póki co nie jestem jakoś bardzo głodna.
Teraz napiję się wody, potem zielonej herbatki
No, a co z moją aktywnością fizyczną?
Cóż, rano spieszyłam się do szkoły więc zrobiłam tylko 50 brzuszków, 50 skoków na skakance, 20 przysiadów i trochę rozciągania. No, ale zaczynałam WF' em (niezbyt wyczerpującym, bo był ping-pong, ale mniejsza ). Poza tym, podczas ciągłego przechodzenia z sali do sali naprawdę musi się spalać choć trochę kalorii. A ja dodatkowo mam tak, ze do szkoły mam jakiś kilometr i póki nie ma czap śniegu, ani przeraźliwego mrozu, chodzę w te i z powrotem na piechotę ^^ Poćwiczę sobie jednak jeszcze trochę.
Więc, zdrówka, chudnięcia i co tam jeszcze chcecie!
THINSPIRACJA:

  • awatar hooded: 1 zdj *.* ja też.. więcej wody mniej jedzenia :) 2 dni i 4g? Oooo. O,o gratulacje!
  • awatar DECAF: nigdy nie bd taka chuda;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Eh, więc to drugi wpis dzisiejszego dnia... Kurczę, ciągle mam ochotę tutaj tylko pisać i pisać. Dodatkowo mam taką ogromną ochotę, żeby się odchudzać!!! To dobrze xD Ważyłam się przed chwilą - wciąż równiutkie 80kg ;/ No, ale nie od razu Rzym zbudowano, poza tym, jak strawi się obiad itd. to waga powinna wskazać niższy wynik. Oby.
Jak przypuszczałam musiałam zeżreć ogromniasty obiad. Po co ta kobieta, którą zowię matką, robi tak wiele żarcia dla naszej dwójki, skoro wie, że tak wielkich porcji nikt nie może w siebie wcisnąć o.O?
-Rosół z makaronem, pół talerza - nie wiem może z 250 kcla?
-Udko z kurczaka, bez skóry i wydłubane co ładniejsze kawałki - ok. 150 kcla
-Cała masa ryżu (kocham ryż, tak w ogóle) - 200 kcla
-Sałatka z pomidorów - niedużo, więc nie więcej niż 25 kcla
Razem ze śniadaniem i tymi nieszczęsnymi Pieguskami zeżarłam... 1050 kcla?
A no i wypiłam dziś herbatkę zieloną, 1,5 l butlę wody i pół szklanki soku grejpfrutowego.
Okej, nie wiem, ale to chyba nie tak źle. A może źle? W sumie kalorie są w porządku, ale tyle tłuszczu co dziś zjadłam to... o.O
Więcej już dziś nie jem, ewentualnie Activie wypiję, ale raczej nie będę musiała.
Ćwiczenia: jak na razie 100 brzuszków, 30 przysiadów, trochę ćwiczeń na brzuch i nogi, które znalazłam na Youtube, 100 skoków na skakance i chwila hula-hop. Musze zrobić więcej!
Nie wiem w ogóle czy ja to dobrze liczę. Chyba zadam pytanie na zapytaj xD W razie czego zmodyfikuję wpis.
A Wam jak idzie z dietą?
 

 
Meeh ;p Więc udało mi się wykręcić od pójścia do szkoły! Yupi Byłam na szczepieniu, trochę mnie ręka jeszcze boli, a skoro moja mama stwierdziła, że powinnam odpoczywać, to korzystam
Jeśli chodzi o dietę:
Śniadanie - płatki kukurydziane z mlekiem - ok. 300kcla
I przed chwilą 3 ciasteczka "pieguski" - wiem, że nie powinnam, ale nie chcę wpaść w depresję przez tą dietę - ze 150 kcla. Łojezu, nie wiedziałam, ze aż tak dużo o.O (okej, nigdy więcej)
Zaraz sobie zrobię poranne ćwiczenia, których nie zrobiłam tuż po obudzeniu się, ze względu właśnie na to szczepienie...
A właśnie, jakie ćwiczenia najlepsze? Cóż, ja rano i wieczorem będę robić po 50 brzuszków, 50 przysiadów, 200 kroków na steperze i 100 podskoków na skakance + rozciąganie. Kiedyś już próbowałam A6W, ale wymiękam! To nie na moje mięśnie xD
Ehh, piję duuużo wody, ale sądzę, ze ten dzień nie będzie najlepszy, bo mama ma wolne, więc przypilnuje, abym wszamała michę rosołu i pieczone, tłuste udko z kurczaka. Jedyna nadzieja na coś zdrowego w sałatkach...
THINSPIRACJE:


 

 
Hej, jestem LikeMyself. O czym jest mój blog? Phi, zapewne zdenerwuję niektórych tak oklepanym tematem. Odchudzanie... Ale wierzcie, muszę schudnąć. Mam nadwagę. Nie jestem jedną z tych, które mają dość dobrą wagę i próbują chudnąć. Mam 172 cm wzrostu i ważę 80 kg I wyglądam strasznie, czuję się strasznie, Wydaje mi się, ze jestem taką ulaną kulką... Eh, więc to nie będzie pierwsza próba odchudzania, chociaż wcześniejsze nie były zbyt "na poważnie", bo dopiero w ostatnim roku tak strasznie się zaniedbałam Chcę schudnąć do 50 - 55 kg. Przesada? Może się zdawać, ale ja nigdy nie byłam bardzo szczupła, więc to oczywiste, że takie wagi są moim ogromnym marzeniem
Myślę, ze blog będzie dobrą motywacją, głównie dlatego zdecydowałam się go założyć. Start: jutro.
Wow, trochę się stresuję
THINSPIRATION: